piątek, 1 lipca 2016

8

Następnego dnia obudziłam się o 8. Mam tylko 2 godziny do spotkania! Przebrałam się i po porannej rutynie udałam się w wyznaczone miejsce. Zostało mi 15 minut ale dziewczyna stała we wcześniejszym miejscu. Podeszłam do niej wolnym krokiem.
-Załatwiłam ci to. Co 3 dni będziesz przychodzić po nowy towar. Minimalna zapłata to 20 złotych. Możesz dokłada ile chcesz, to już od ciebie zależy. W 3 dniu wszystko ma się zgadzać, jeżeli nie- płacisz. Zrozumiałaś?
-Tak. Zaczynamy od dzisiaj?
-W jakim ty świecie żyjesz? Oczywiście. Masz-podała mi torbę śniadaniową. Udałam się na miasto. W sumie to muszę pokazać że sprzedaję. W takim ubiorze nikt się nie zorientuje. Wydaje mi się że Leo powinien być w szkole. No przecież poniedziałek. Może ciocia będzie w domu. Odwróciłam się i wróciłam do domu. Włożyłam słuchawki do uszu i słuchałam playlisty. Po kilku minutach byłam już na miejscu. Zadzwoniłam dzwonkiem. Chwilę późnej pod drzwiami ukazała się sylwetka chłopaka. Spojrzał na mnie swoimi wielkimi pięknymi oczami. Spuściłam wzrok.
-Mama bardzo się martwiła...-odparł smutno, oparłam się o ścianę.
-Zadzwonię. -powiedziałam bez emocji
-Roonie...-jęknął. Popatrzałam na jego smutną twarz. Miałam ochotę go rozszarpać.

--------
Hej!
Na początku chciałam was bardzo przeprosić za moją nieobecność...
Odechciało mi się pisać.
Ff chyba zostanie zawieszone jak nie skończone.
Przepraszam was z całego serducha ale tak jakoś wyszło...
Wieczorem może pojawi się rozdział.
Wczoraj były moje urodziny i dowiedziałam się że będę w klasie
DWUJĘZYCZNEJ!
Kończę,
nie wiem co się ze mną dzieje ale
już nie czerpię radości z pisania...
Paa!