Następnego dnia obudziłam się o 8. Mam tylko 2 godziny do spotkania! Przebrałam się i po porannej rutynie udałam się w wyznaczone miejsce. Zostało mi 15 minut ale dziewczyna stała we wcześniejszym miejscu. Podeszłam do niej wolnym krokiem.
-Załatwiłam ci to. Co 3 dni będziesz przychodzić po nowy towar. Minimalna zapłata to 20 złotych. Możesz dokłada ile chcesz, to już od ciebie zależy. W 3 dniu wszystko ma się zgadzać, jeżeli nie- płacisz. Zrozumiałaś?
-Tak. Zaczynamy od dzisiaj?
-W jakim ty świecie żyjesz? Oczywiście. Masz-podała mi torbę śniadaniową. Udałam się na miasto. W sumie to muszę pokazać że sprzedaję. W takim ubiorze nikt się nie zorientuje. Wydaje mi się że Leo powinien być w szkole. No przecież poniedziałek. Może ciocia będzie w domu. Odwróciłam się i wróciłam do domu. Włożyłam słuchawki do uszu i słuchałam playlisty. Po kilku minutach byłam już na miejscu. Zadzwoniłam dzwonkiem. Chwilę późnej pod drzwiami ukazała się sylwetka chłopaka. Spojrzał na mnie swoimi wielkimi pięknymi oczami. Spuściłam wzrok.
-Mama bardzo się martwiła...-odparł smutno, oparłam się o ścianę.
-Zadzwonię. -powiedziałam bez emocji
-Roonie...-jęknął. Popatrzałam na jego smutną twarz. Miałam ochotę go rozszarpać.
--------
Hej!
Na początku chciałam was bardzo przeprosić za moją nieobecność...
Odechciało mi się pisać.
Ff chyba zostanie zawieszone jak nie skończone.
Przepraszam was z całego serducha ale tak jakoś wyszło...
Wieczorem może pojawi się rozdział.
Wczoraj były moje urodziny i dowiedziałam się że będę w klasie
DWUJĘZYCZNEJ!
Kończę,
nie wiem co się ze mną dzieje ale
już nie czerpię radości z pisania...
Paa!
(Nie)znana
piątek, 1 lipca 2016
niedziela, 5 czerwca 2016
7
Było tam pięknie. Tak cicho, i spokojnie. W sumie to wszędzie tak jest bez Leondre. I to nie jest sarkazm! Poszłam na molo i usiadłam na rogu. Nagle usłyszałam kroki. A co jeśli to teren prywatny?! Wstałam i spojrzałam się za siebie. Zobaczyłam tam blondyna o niebieskich tęczówkach.
-A ty tu co?-warknął, chyba miał zły dzień.
-Nie ważne.
-Masz 3 sekundy na wytłumaczenie się albo dzwonię na policję!
-Ughh... No dobra.Trafiłam na starego przyjaciela w którym myłam zakochana... Wróciłam do domu gdzie razem mieszkamy i zobaczyłam jego całującego się z moim wrogiem... Za parę dni wrócę tam ale nie teraz. - mówiłam jak najszybciej potrafię, zastanawiając się czy on coś zrozumiał po czym zaczęłam ciężko dyszeć.
-No to słabo.-tylko tyle?
-Charlie-podał rękę, którą po chwili uścisnęłam i przedstawiłam się. Po krótkiej rozmowie dowiedziałam się że mogę tutaj przenocować. Udałam się więc do mojego tymczasowego schronienia. Zauważyłam że jest tam ciepła woda i prąd! Jeej!
----------
Hej!
Przepraszam was że rozdział taki króciutki ale zawdzięczam to książce- 'Losing Hope'.
Dopisałabym coś ale niestety nie miałam czasu bo... TA KSIĄŻKA WCIĄGA!
Obiecuję że następny rozdział będzie lepszy i dłuższy bo ten jest taki jakiś no... do dupy.
Przeszłam do drugiego etapu do klasy dwujęzycznej! Jeej!
A wy w jakiej jesteście klasie, o jakim 'profilu'? (xddd)
Muszę kończyć!
Paa!
-A ty tu co?-warknął, chyba miał zły dzień.
-Nie ważne.
-Masz 3 sekundy na wytłumaczenie się albo dzwonię na policję!
-Ughh... No dobra.Trafiłam na starego przyjaciela w którym myłam zakochana... Wróciłam do domu gdzie razem mieszkamy i zobaczyłam jego całującego się z moim wrogiem... Za parę dni wrócę tam ale nie teraz. - mówiłam jak najszybciej potrafię, zastanawiając się czy on coś zrozumiał po czym zaczęłam ciężko dyszeć.
-No to słabo.-tylko tyle?
-Charlie-podał rękę, którą po chwili uścisnęłam i przedstawiłam się. Po krótkiej rozmowie dowiedziałam się że mogę tutaj przenocować. Udałam się więc do mojego tymczasowego schronienia. Zauważyłam że jest tam ciepła woda i prąd! Jeej!
----------
Hej!
Przepraszam was że rozdział taki króciutki ale zawdzięczam to książce- 'Losing Hope'.
Dopisałabym coś ale niestety nie miałam czasu bo... TA KSIĄŻKA WCIĄGA!
Obiecuję że następny rozdział będzie lepszy i dłuższy bo ten jest taki jakiś no... do dupy.
Przeszłam do drugiego etapu do klasy dwujęzycznej! Jeej!
A wy w jakiej jesteście klasie, o jakim 'profilu'? (xddd)
Muszę kończyć!
Paa!
sobota, 4 czerwca 2016
6
Klik ♥
Wróciłam do domu gdzie czekał chłopak.
-Zadałem ci pytanie.-nie odpowiedziałam tylko przeszłam do kuchni. Nalałam sobie soku do szklanki.
-Dlaczego tu mieszkasz? Swojego domu nie masz?
Nic nie powiedziałam tylko odłożyłam szklankę na blat. Nie będę na niego tracić słów. Nienawidzę go. Wróciłam do siebie. Włączyłam komputer gdzie włączyłam mój ulubiony 'gatunek' muzyczny zwany nighcore. Zaczęłam śpiewać i tańczyć w rytm muzyki. Robiłam tak przez kilkanaście piosenek. Później zaczęłam sprzątać w pokoju. Na krześle leżała bluza Leo. Wzięłam ją i poszłam zanieść ją do jego pokoju. Zobaczyłam tam całujących się Leo i jakąś rudą laskę. Od razu od siebie odskoczyli. Położyłam bluzę na biurko i wyszłam. Spojrzałam tylko na jej twarz. To... Amber? Trzasłam drzwiami i poszłam do siebie. Łzy zaczęły wypływać na powierzchnię. To przez nią między innymi musieliśmy wyjechać. Jak najszybciej pobiegłam do łóżka. Przykryta kocem cichutko popłakiwałam. Kilka minut później drzwi od mojego pokoju się otwarły. Amber czy Leo? Nagle zostałam pozbawiona okrycia. Zobaczyłam chłopaka. Spojrzałam na niego podle. Usiadłam na krawędzi i założyłam szybko kapcie. Wolnym biegiem pobiegłam do łazienki.
-Cassie stój! Cassie!-co on powiedział?! Czy ja się przesłyszałam?! Cassie?!
-Mam na imię Emily. E-M-I-L-Y. -mówiłam z wściekłością.
-Pamiętasz jak bawiliśmy się na placu zabaw? Powiedziałaś wtedy że nigdy mnie nie opuścisz... -przerwał i odgarnął kosmyk moich włosów za ucho-Dlaczego mnie zostawiłaś Cassie?-zapytał. Poczułam się winna. Musiałam go opuścić przez Amber i problemy finansowe. Amber nieznośną dziewczynką o rok starszą uprzykrzającą mi życie.
-Ja... A ty się nie odzywałeś!
-Bo mnie zablokowałaś!
-Jak możesz nawet siebie okłamywać? Nienawidzę cię.-pobiegłam do pokoju i trzasnęłam drzwiami. Wzięłam jakiś plecak i wpakowałam tam ciepłą bluzę, kilka koszulek i inne potrzebne ubrania. Sprawdziłam czy komórka jest naładowana i wyszłam omijając chłopaka. Pokierowałam się... Nigdzie. Szłam prosto chodnikiem. Gdzie dojdę tam zostanę. Po kilkunastu minutach stałam przed jeziorem.
Wróciłam do domu gdzie czekał chłopak.
-Zadałem ci pytanie.-nie odpowiedziałam tylko przeszłam do kuchni. Nalałam sobie soku do szklanki.
-Dlaczego tu mieszkasz? Swojego domu nie masz?
Nic nie powiedziałam tylko odłożyłam szklankę na blat. Nie będę na niego tracić słów. Nienawidzę go. Wróciłam do siebie. Włączyłam komputer gdzie włączyłam mój ulubiony 'gatunek' muzyczny zwany nighcore. Zaczęłam śpiewać i tańczyć w rytm muzyki. Robiłam tak przez kilkanaście piosenek. Później zaczęłam sprzątać w pokoju. Na krześle leżała bluza Leo. Wzięłam ją i poszłam zanieść ją do jego pokoju. Zobaczyłam tam całujących się Leo i jakąś rudą laskę. Od razu od siebie odskoczyli. Położyłam bluzę na biurko i wyszłam. Spojrzałam tylko na jej twarz. To... Amber? Trzasłam drzwiami i poszłam do siebie. Łzy zaczęły wypływać na powierzchnię. To przez nią między innymi musieliśmy wyjechać. Jak najszybciej pobiegłam do łóżka. Przykryta kocem cichutko popłakiwałam. Kilka minut później drzwi od mojego pokoju się otwarły. Amber czy Leo? Nagle zostałam pozbawiona okrycia. Zobaczyłam chłopaka. Spojrzałam na niego podle. Usiadłam na krawędzi i założyłam szybko kapcie. Wolnym biegiem pobiegłam do łazienki.
-Cassie stój! Cassie!-co on powiedział?! Czy ja się przesłyszałam?! Cassie?!
-Mam na imię Emily. E-M-I-L-Y. -mówiłam z wściekłością.
-Pamiętasz jak bawiliśmy się na placu zabaw? Powiedziałaś wtedy że nigdy mnie nie opuścisz... -przerwał i odgarnął kosmyk moich włosów za ucho-Dlaczego mnie zostawiłaś Cassie?-zapytał. Poczułam się winna. Musiałam go opuścić przez Amber i problemy finansowe. Amber nieznośną dziewczynką o rok starszą uprzykrzającą mi życie.
-Ja... A ty się nie odzywałeś!
-Bo mnie zablokowałaś!
-Jak możesz nawet siebie okłamywać? Nienawidzę cię.-pobiegłam do pokoju i trzasnęłam drzwiami. Wzięłam jakiś plecak i wpakowałam tam ciepłą bluzę, kilka koszulek i inne potrzebne ubrania. Sprawdziłam czy komórka jest naładowana i wyszłam omijając chłopaka. Pokierowałam się... Nigdzie. Szłam prosto chodnikiem. Gdzie dojdę tam zostanę. Po kilkunastu minutach stałam przed jeziorem.
niedziela, 29 maja 2016
5
♥UPEWNIJ SIĘ ŻE PRZECZYTAŁAŚ/EŚ POPRZEDNI ROZDZIAŁ!
DODAŁAM DWA DZISIAJ!♥
-Przypomnę sobie.-powiedział. Chciał usiąść na rogu mojego łóżka, przeszkadzały mu nogi. Nie odsunęłam ich.
DODAŁAM DWA DZISIAJ!♥
-Przypomnę sobie.-powiedział. Chciał usiąść na rogu mojego łóżka, przeszkadzały mu nogi. Nie odsunęłam ich.
-Okay. To cześć.-odparł wychodząc z pokoju. W końcu sama. Zjadłam tosty z serem i po przeczytaniu książki odpłynęłam.
Obudziłam się o ósmej. Zeszłam na śniadanie w tym nieładzie. Podsłuchałam rozmowę Cioci z jej dziećmi. -Bądźcie dla niej wyrozumiali. Przeżywa bardzo trudny okres jej życiu i...-tutaj weszłam. -Nie gryzę. Nikt i nic nie musi mnie traktować lepiej.-uśmiechnęłam się i usiadłam przy stole. Po 15 minutach byłam już po śniadaniu.
-Emy, idziemy z mamą na zakupy, idziesz z nami?
-Nie dzięki.
-Czemu?
-Nie mam pieniędzy.
-Przecież jesteś teraz tak jakby moją córką! No chodź!!
-Nie przepadam za zakupami.-skłamałam. Bardzo lubię chodzić po sklepach i wydawać tam pieniądze. No niestety. Wróciłam do siebie. Telefon był naładowany. Sięgnęłam więc po niego i włączyłam go. Czekała na mnie jedna wiadomość. Od nieznanego.
Myślałaś że jak wyjedziesz do innego kraju to nie znajdziemy cię? Mylisz się. Nigdy przed nami nie uciekniesz. Zapłacisz te pieniądze albo przyjdziemy do ciebie. Przypomnę 5 tysięcy. Dajemy ci 2 tygodnie.
Co mam teraz zrobić? Nie chcę abym żyła w strachu. Muszę pomyśleć. Po około godzinie miałam w głowie dwie opcje. Kradzież lub narkotyki. Nie chcę okradać Deviresów. Pozostało to... Przebrałam się i po porannej rutynie wyszłam.
Nikogo nie było na dole prócz Leo.
-Gdzie idziesz?-palnął. Nie odpowiedziałam. Ubrałam buty i wybiegłam. Gdzie mogą sprzedawać takie cholerstwo? Myślę że pod jakimś centrum. Poszłam do wyznaczonego miejsca. Na ławce siedziała jakaś dziewczyna w dresach. Pomyślałam że ona może sprzedawać. No dobra...
-Cześć...-popatrzała na mnie odrażającym wzrokiem.
-Chciałabym...
-Kupić?
-Narkotyki... Ale sprzedawać.-zaśmiała się
-A co? Na ciuszki nie starcza? Haha!
-Nie... Mam inny problem... Muszę szybko zarobić.-odparłam
-Porozmawiam. Bądź tu jutro o 10.
-Dziękuję!-przytuliłam ją. W bluzie poczułam saszetki. Dziewczyna odepchnęła mnie.
-Ogarnij się! Zaraz się rozmyślę!
-Przepraszam, już idę.-jak powiedziałam tak zrobiłam.
Myślałaś że jak wyjedziesz do innego kraju to nie znajdziemy cię? Mylisz się. Nigdy przed nami nie uciekniesz. Zapłacisz te pieniądze albo przyjdziemy do ciebie. Przypomnę 5 tysięcy. Dajemy ci 2 tygodnie.
Co mam teraz zrobić? Nie chcę abym żyła w strachu. Muszę pomyśleć. Po około godzinie miałam w głowie dwie opcje. Kradzież lub narkotyki. Nie chcę okradać Deviresów. Pozostało to... Przebrałam się i po porannej rutynie wyszłam.
-Gdzie idziesz?-palnął. Nie odpowiedziałam. Ubrałam buty i wybiegłam. Gdzie mogą sprzedawać takie cholerstwo? Myślę że pod jakimś centrum. Poszłam do wyznaczonego miejsca. Na ławce siedziała jakaś dziewczyna w dresach. Pomyślałam że ona może sprzedawać. No dobra...
-Cześć...-popatrzała na mnie odrażającym wzrokiem.
-Chciałabym...
-Kupić?
-Narkotyki... Ale sprzedawać.-zaśmiała się
-A co? Na ciuszki nie starcza? Haha!
-Nie... Mam inny problem... Muszę szybko zarobić.-odparłam
-Porozmawiam. Bądź tu jutro o 10.
-Dziękuję!-przytuliłam ją. W bluzie poczułam saszetki. Dziewczyna odepchnęła mnie.
-Ogarnij się! Zaraz się rozmyślę!
-Przepraszam, już idę.-jak powiedziałam tak zrobiłam.
4
Po rozmowie poszłam do siebie do pokoju. Zaczęłam się rozpakowywać. Wszystkie moje rzeczy przełożyłam do szafek i małej łazienki. W tym czasie rozładował mi się telefon. Chciałam sprawdzić facebook'a. No dobra... Wejdę na laptopa. Zalogowałam się. Miałam bardzo dużo powiadomień, prawie 60. Były to jakieś posty. Weszłam na jeden. O nie...To linki z jakiś portali plotkarskich. Zdjęcia z dopiską: Nowa dziewczyna Deviresa to Emily? Oni mnie znajdą, to jest pewne... Byłam wściekła. Zaczęłam płakać i wrzeszczeć na całe gardło. Łzy płynęły mi strumieniami. Ja się ich tak przerażająco boję... Victoria i sam Devires przyszedł na górę. Uspokajali mnie. Kobieta powiedziała że wszystko będzie dobrze a on mnie przytulił. Wtuliłam się w niego i schowałam twarz w ramię. Tamte czasy powróciły. Czuję się jakbym znów była tą zakochaną smarkulą. Niestety musiałam wyjechać. Mieliśmy być na zawsze. Przez pierwsze dni kontaktowaliśmy się przez internet. Skype, Messenger... Był taki... Inny. Później usunął wszystkie konta i pewnie założył nowe. Znienawidziłam go. Po prostu mnie olał. Pewnie znalazł sobie nową zabawkę.
-Już?-zapytał po paru minutach. Jak on jeszcze może?! Wstałam i wyszłam z pokoju. Udałam się do łazienki. Stanęłam przed lustrem i popatrzałam na siebie.
-Muszę być silna.-powiedziałam do siebie. Otarłam łzy. Wzięłam prysznic. Szukałam pidżamy, którą jak się później okazało zostawiłam w szafce. Okryłam się ręcznikiem i wyszłam z pomieszczenia. W drugim pokoju czekał Leo. Nie zwróciłam na niego uwagi tylko wróciłam do łazienki. Przebrałam się i spięłam włosy w kucyk.
Wróciłam i usiadłam na łóżku. Szukałam książki do czytania.
-Mama dała kolację...-położył talerz na szafce. Przytaknęłam.
-Ja... Co się stało?
-Naprawdę nic nie pamiętasz? Myślałam że jesteś inny.-powiedziałam i obróciłam się na drugi bok.
-Już?-zapytał po paru minutach. Jak on jeszcze może?! Wstałam i wyszłam z pokoju. Udałam się do łazienki. Stanęłam przed lustrem i popatrzałam na siebie.
-Mama dała kolację...-położył talerz na szafce. Przytaknęłam.
-Ja... Co się stało?
-Naprawdę nic nie pamiętasz? Myślałam że jesteś inny.-powiedziałam i obróciłam się na drugi bok.
niedziela, 22 maja 2016
3
KLIK ♥
-O co ci chodzi?
-O nic. Tak tylko powiedziałam.-odparłam i skręciłam w uliczkę. I już byliśmy pod motelem. Skręciłam do recepcji. Chłopak stał za mną.
-Nazwisko?
-Nowakowska.-odparłam. Chłopak dziwnie na mnie spojrzał. Może mu sie przypomniało. Nie. Przecież zmieniłam nazwisko.
-Co?-spojrzałam w jego stronę
-Nazwisko... Takie...
-Nie stąd? Taak. Jestem Polką.-chłopak uśmiechnął się porozumiewawczo i poszedł pod windę. Po zabraniu kluczyka i zamienieniu paru słów z recepcjonistką dołączyłam do niego. Chwilę później byliśmy już w pokoju. Zabrałam walizkę... Leo wyrwał mi ja i przez chwilę się szarpaliśmy. Nie będę dawać moich rzeczy jakiemuś Bamowi (hahahahahaha!! xddd) czy jak to tam... Ostatecznie chłopak wygrał. Ile bym dała za taką siłę którą mają faceci... Przy recepcji oddałam kluczyk. Na całe szczęście nie musiałam płacić za pokój, miałam już uregulowane. Przeszliśmy przez wejście i zatrzymaliśmy się. Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
-Zamówię taksówkę.
-Przecież wezmę tą walizkę skoro nie chce ci się jej nosić!-kłóciłam się. Zaczęło mi się robić zimno. No dobra. Przetrwam to. Włożyłam ręce do kieszeni. Nagle zza rogu wybiegło stado jakiś dziewczyn. Wrzeszczały imię Leo i śpiewały jakieś piosenki. Spojrzałam na chłopaka.
-Bambinos. Moje fanki.-aha? Jakie fanki? Jesli taki chłopak ma fanki to ja powinnam być najbardziej znanym człowiekiem na świecie! Ile razy w tygodniu masz takie najazdy? 5? 6? Ale ale! Za nimi były reporterzy z kamerzystami! Niee! Oni nie mogą mnie znaleźć! Odskoczyłam szybko na bok.
-Schowaj mnie!-wrzasnęłam. Spojrzał na mnie jak na idiotkę. Oddał mi swoje okulary i popchnął mnie w stronę drzwi wejściowych. Pobiegłam tam i usiadłam za kwiatkiem. I co z tego że ludzie patrzą się na mnie. Ważne że kamery mnie nie zobaczą. Po około 30 minutach Leo wrócił.
-Co to było?-zapytał i podał mi rękę. Chciałam ją złapać ale... Nie mogłam. Wstałam sama.
-Widzieli mnie?-zapytałam i uśmiechnęłam się.
-No... Ehmm... No tak. Ale tylko trochę...
-COO?! -co jak mnie znajdą? Ehh.
-Kim ty właściwie jesteś dla tych dziewczyn?
-Zazdrosna?-zapytał, spojrzałam na niego wrednie-doobraa. Jestem Leondre Devires, raper śpiewający w duecie z Charliem...- nagle usłyszałam podjeżdżający samochód. Taxi. No dobraa... Poszliśmy do taksówki. Przez całą drogę chłopak opowiadał a moje ręce trzęsły się. Byłam zdenerwowana. Wybiegłam z niej jak porąbana i udałam się do ''mojego'' domu. Leo odłożył walizkę i gdzieś poszedł. Matilda była u koleżanki a James u kolegi. No więc zostałam sama z Victorią. Kobieta siedziała w fotelu przekryta kocem z herbatą i książką. Kiedy mnie zobaczyła uśmiechnęła się. Dosiadłam się do niej. Zaczęłyśmy rozmawiać. Powiedziała że nic o mnie nie wie i muszę opowiedzieć swoją historię. Przyszło mi to niechętnie. Zwierzyłam jej się z wszystkiego.
-O co ci chodzi?
-O nic. Tak tylko powiedziałam.-odparłam i skręciłam w uliczkę. I już byliśmy pod motelem. Skręciłam do recepcji. Chłopak stał za mną.
-Nazwisko?
-Nowakowska.-odparłam. Chłopak dziwnie na mnie spojrzał. Może mu sie przypomniało. Nie. Przecież zmieniłam nazwisko.
-Co?-spojrzałam w jego stronę
-Nazwisko... Takie...
-Nie stąd? Taak. Jestem Polką.-chłopak uśmiechnął się porozumiewawczo i poszedł pod windę. Po zabraniu kluczyka i zamienieniu paru słów z recepcjonistką dołączyłam do niego. Chwilę później byliśmy już w pokoju. Zabrałam walizkę... Leo wyrwał mi ja i przez chwilę się szarpaliśmy. Nie będę dawać moich rzeczy jakiemuś Bamowi (hahahahahaha!! xddd) czy jak to tam... Ostatecznie chłopak wygrał. Ile bym dała za taką siłę którą mają faceci... Przy recepcji oddałam kluczyk. Na całe szczęście nie musiałam płacić za pokój, miałam już uregulowane. Przeszliśmy przez wejście i zatrzymaliśmy się. Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
-Zamówię taksówkę.
-Przecież wezmę tą walizkę skoro nie chce ci się jej nosić!-kłóciłam się. Zaczęło mi się robić zimno. No dobra. Przetrwam to. Włożyłam ręce do kieszeni. Nagle zza rogu wybiegło stado jakiś dziewczyn. Wrzeszczały imię Leo i śpiewały jakieś piosenki. Spojrzałam na chłopaka.
-Bambinos. Moje fanki.-aha? Jakie fanki? Jesli taki chłopak ma fanki to ja powinnam być najbardziej znanym człowiekiem na świecie! Ile razy w tygodniu masz takie najazdy? 5? 6? Ale ale! Za nimi były reporterzy z kamerzystami! Niee! Oni nie mogą mnie znaleźć! Odskoczyłam szybko na bok.
-Schowaj mnie!-wrzasnęłam. Spojrzał na mnie jak na idiotkę. Oddał mi swoje okulary i popchnął mnie w stronę drzwi wejściowych. Pobiegłam tam i usiadłam za kwiatkiem. I co z tego że ludzie patrzą się na mnie. Ważne że kamery mnie nie zobaczą. Po około 30 minutach Leo wrócił.
-Co to było?-zapytał i podał mi rękę. Chciałam ją złapać ale... Nie mogłam. Wstałam sama.
-Widzieli mnie?-zapytałam i uśmiechnęłam się.
-No... Ehmm... No tak. Ale tylko trochę...
-COO?! -co jak mnie znajdą? Ehh.
-Kim ty właściwie jesteś dla tych dziewczyn?
-Zazdrosna?-zapytał, spojrzałam na niego wrednie-doobraa. Jestem Leondre Devires, raper śpiewający w duecie z Charliem...- nagle usłyszałam podjeżdżający samochód. Taxi. No dobraa... Poszliśmy do taksówki. Przez całą drogę chłopak opowiadał a moje ręce trzęsły się. Byłam zdenerwowana. Wybiegłam z niej jak porąbana i udałam się do ''mojego'' domu. Leo odłożył walizkę i gdzieś poszedł. Matilda była u koleżanki a James u kolegi. No więc zostałam sama z Victorią. Kobieta siedziała w fotelu przekryta kocem z herbatą i książką. Kiedy mnie zobaczyła uśmiechnęła się. Dosiadłam się do niej. Zaczęłyśmy rozmawiać. Powiedziała że nic o mnie nie wie i muszę opowiedzieć swoją historię. Przyszło mi to niechętnie. Zwierzyłam jej się z wszystkiego.
sobota, 21 maja 2016
2
-Nie miałaś żadnych walizek?-upss...
-No... Zostawiłam w hotelu...
-Po obiedzie pojedziemy dobrze?-przytaknęłam. Weszłyśmy do holu. Od razu wiedziałam że będzie tu pięknie. -A tak w ogóle jestem Victoria.-podała mi rękę. Uścisnęłam ją.
-Emily ale w szkole mówili na mnie Cassie.-uśmiechnęłam się. Na mój głos przyszła do nas dziewczynka i wysoki chłopak. Byli zdziwieni gdy mnie zobaczyli ale się uśmiechali.
-Mamo?-zapytała młodsza
-To Cassie. Będzie z nami mieszkać. Szukała pracy z noclegiem a ja jej zapewniłam to za darmo.
-Za darmo?-powiedział chłopak
-Tak. Ty mi w niczym nie pomagasz więc przyda się jakaś para rąk do pomocy.-był trochę zdenerwowany ale nie przestawał się uśmiechać. Poszłyśmy do kuchni. Okazało się że młodsza dziewczynka to Matilda. Jest bardzo miła, podobno rapuje czy coś. Starszy nie przedstawił się.
-Mamo! Gdzie jest Leo?- Leo? Przecież Leo był też w kawiarni.
-Co za zbieg okoliczności! Spotkałam dzisiaj jakiegoś Leo w kawiarni.
-Poszedł po kawę. Za chwilę powinien być. Później pójdziecie po walizki.-odparła Victoria.
-Okay.-przecież to może być ten Leo z kawiarni! Co ja teraz zrobię? -A może poszłybyśmy po walizki teraz...
-Dlaczego tak nagle zmieniłaś zdanie?
-No... Trochę mi zimno aaa.. A tam mam bluzę-palnęłam.
-Córciu możesz przynieść jakąś bluzę od Leo, Cassie? Będzie trochę za duża ale może być...-w tym momencie drzwi się otworzyły. Nieeeee..... Wyszedł on.
-Mamo nie uwierzysz co się stało w kawiarni!-wrzasnął i popatrzał w róg kuchni gdzie siedziałam. Uhh...
-Wiedziałem że cię znajdę.-powiedział. Uśmiechnęłam się.
-To Emily.-nie chciałam poprawiać że Cassie. Nienawidzę mojego imienia. Jest takie... Nijakie, normalne. Chciałabym mieć takie wystrzałowe imię jak Katrine czy Hope. A mama nazwała mnie po prostu Emily. No więc wymyśliłam sobie Cassie. Takie fajne przezwisko.
-Leo przyniesiesz Emy jakąś bluzę?-chłopak złapał mnie za nadgarstek i pociągnął do góry. Niechętnie z nim poszłam. Zaprowadził mnie do jego pokoju. No ma tu lekki bałagan ale da się znieść. Zaczął grzebać w szafie i wyrzucać wszystkie ubrania na ziemię. W KOŃCU (!) podał mi bluzę. Taką jakąś szarą z kapturem.
-Sorry za syf. Nie wiedziałem że będziemy mieć gości... Właśnie! Co ty tu robisz?-wytłumaczyłam mu wszystko. Że jego mama mnie przygarnęła tak po skrócie. Później on się cieszył że będzie mieć pod swoim dachem koleżankę. Zaprowadził mnie do tego wolnego pokoju. No jest w miarę. Rozejrzałam się po nim trochę. Nagle Leo pokazał się w progu.
-Nawet spoko co nie?-odparł podpierając ścianę. Usłyszeliśmy krzyk z dołu. Obiad. Pobiegłam na dół i dosiadłam do stołu. Przyszedł Joseph. Skrzywił się na mój widok.
-Usiadłaś na MOIM miejscu.-akcentował. Wstałam i szukałam wolnego miejsca. Obok Leo. No nie! Nie chcę się z nim zadawać! Wydaje się taki dziwny... Ostatecznie usiadłam obok niego i zaczęliśmy jeść. Po 30 minutach skończyliśmy. Podziękowałam i poszłam na korytarz.
-A ty co robisz?-zapytała Victoria
-Idę po walizkę.
-Leo! Pomóż koleżance!-chłopak wstał i wybierał się do wyjścia
-Nie naprawdę, poradzę sobie.-nalegałam. Ostatecznie Leondre poszedł ze mną. Przez całą drogę miałam słuchawki w uszach. Dlaczego on?! Mogłam iść do zwykłej rodziny bez tego zakochanego w sobie typa! Chłopak wyciągnął jedną słuchawkę z mojego ucha.
-Skąd jesteś?- spojrzałam na niego złowrogo.
-Nie-ważne-odparłam wkurzona.
-Ej! Co ja ci zrobiłem?
-Wiem jaki jesteś!
-Skąd niby?
-Mam swoje tajemnice.'
-------
Hej!
I jak przed leci początek weekendu? Mi świetnie.
Wgl to nie umiem pisać takich notek. Nie wiem o czym xdd
Dzisiaj dzień pewnie spędzę na działce -.-
Muszę kończyć bo komputer się rozładowuje!!
Paa!
-Nawet spoko co nie?-odparł podpierając ścianę. Usłyszeliśmy krzyk z dołu. Obiad. Pobiegłam na dół i dosiadłam do stołu. Przyszedł Joseph. Skrzywił się na mój widok.
-Usiadłaś na MOIM miejscu.-akcentował. Wstałam i szukałam wolnego miejsca. Obok Leo. No nie! Nie chcę się z nim zadawać! Wydaje się taki dziwny... Ostatecznie usiadłam obok niego i zaczęliśmy jeść. Po 30 minutach skończyliśmy. Podziękowałam i poszłam na korytarz.
-A ty co robisz?-zapytała Victoria
-Idę po walizkę.
-Leo! Pomóż koleżance!-chłopak wstał i wybierał się do wyjścia
-Nie naprawdę, poradzę sobie.-nalegałam. Ostatecznie Leondre poszedł ze mną. Przez całą drogę miałam słuchawki w uszach. Dlaczego on?! Mogłam iść do zwykłej rodziny bez tego zakochanego w sobie typa! Chłopak wyciągnął jedną słuchawkę z mojego ucha.
-Skąd jesteś?- spojrzałam na niego złowrogo.
-Nie-ważne-odparłam wkurzona.
-Ej! Co ja ci zrobiłem?
-Wiem jaki jesteś!
-Skąd niby?
-Mam swoje tajemnice.'
-------
Hej!
I jak przed leci początek weekendu? Mi świetnie.
Wgl to nie umiem pisać takich notek. Nie wiem o czym xdd
Dzisiaj dzień pewnie spędzę na działce -.-
Muszę kończyć bo komputer się rozładowuje!!
Paa!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


